Dzisiaj opowiem jak to się miała sprawa z czarownicami w tym regionie🌒🌔, a właściwie o sądach prawa niemieckiego na tych ziemiach. W sądach zdarzały się sprawy o posądzenie o czary… Mianowicie pewnej kobiecie zasądzono 30 plag w słupie za to, że na weselu powiedziała: „że na cep jej mąż”. Znacznie surowsze kary groziły za niemoralne prowadzenie się, na przykład karę 100 plag otrzymała kobieta za to, że będąc wdową „dwojga dzieci się dopuściła”. Oskarżenia o czary miały znacznie surowsze konsekwencje. Pierwsza taka sprawa wzmiankowana jest na 1666 roku. Wówczas niejaka Tomczykowa ponoć miała „ser za kołnierzem, który miał świadczyć, że jest czarownicą” .

Z 1688 roku pochodzi z kolei informacja o tym, że dwie białogłowy „pojawiły się w wodzie, nie topiąc się”. Stało się to podstawą do skierowania skargi. Sąd oddalił skargę do sądu duchownego, ale podczas przesłuchań ustalono, że kobiety te po prostu umiały pływać.

Nie uniknęła jednak kary kobieta, której udowodnioną, że zbierała trawę przed pasącymi się krowami. Za ten uczynek miała otrzymać 20 plag, została też wygnana ze wsi….

Informacje zaczerpnięte z książki: „Królewskie miasto Dobczyce” Paweł Figlewicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *